Ślinka cieknie, kiedy wspominam sobie tę żarłoczną sobotę 25 lipca 2009. Od kiedy Skład bananów zyskał kawiarenkę i ogródek, możemy cieszyć się pikantnymi imprezami w klimacie smaków wszystkich stron świata. Możliwe stały się też imprezy otwarte dla klientów i gości, takie właśnie jak Cooking Clash, czyli pojedynek drużyn kucharskich.

  

Łączymy przyjemne z pożytecznym, a więc nie tylko uczymy się gotować w sposób wyrafinowany, ale przede wszystkim zaspokajamy nasze apetyty. Przecież nie samym chlebem żyje człowiek. Nasza rozkosz to wymierny wyznacznik kulinarnego sukcesu poszczególnych drużyn uczestniczących w Cooking Clash. Jesteśmy najbardziej szczerym jury; bo nasze brzuchy i podniebienia nie kłamią!

Informacja na naszej stronie ściągnęła radosny tłum fanów dobrego jedzenia. Młodzi i starsi, dziewczyny i faceci, dzieci i psy na dokładkę. Ponad sto osób zjednoczonych ideą smaków Orientu ? pierwszy Cooking Clash odbywał się pod hasłem curry w wykonaniu kuchni tajskiej (drużyna ‚Dzień Dobry Tobie’), indyjskiej (‚Curryholics’) i japońskiej ‚Spicy Lovers’. Turniej toczył się na wolnym powietrzu ogródka Składu bananów i wszyscy mogli dokładnie obserwować poszczególne fazy przygotowywania potraw, zobaczyć, co kucharze wrzucają do garów i poznać tajniki egzotycznego gotowania.

Przygotowywanie dań trwało parę godzin i w końcu mój żołądek zaczął domagać się pożywienia. Szczęśliwie w barku kawiarenki można było zakupić przekąski (polecam rewelacyjną tackę sushi w przystępnej cenie!), domowe wypieki (palce lizać!) oraz napoje gorące i zimne o egzotycznych smakach (naturalny napój energetyzujący na bazie yerba mate ?Flora Power? rządzi!). Sklep Skład bananów oferował swe kolonialne towary po promocyjnych cenach, a w ogródku można było pograć w bule i inne gry towarzyskie. Chętnych, rzecz jasna, nie brakowało. Ja osobiście relaksowałem się na wygodnej kanapie kawiarenki Składu bananów, słuchając chilloutowej muzyki i rozkoszując się upojną atmosferą tego niezwykle klimatycznego miejsca.

Około godziny 20.00 kulinarny pojedynek dobiegł końca – kucharze zaczęli serwować dania. Ustawiły się kolejki jak za PRL-u. Starczyło nawet na dokładki! Zielony majstersztyk tajski był piekielnie ostry, indyjskie curry było słonecznie żółte i miało niezwykle głęboki smak, natomiast japońskie mięso było istną harmonią. Wokół unosiły się niezwykle aromatyczne zapachy orientalnych przypraw…

Wszystko zostało pożarte! Nasyceni, zaspokojeni, mogliśmy oddać głos na potrawę, która smakowała najbardziej. Czyli wrzucić widelec do pojemnika opisanego nazwą drużyny. Miałem dylemat, bo każde z dań miało swoje zalety. Nie tylko ja zresztą, bo przy podliczaniu wyników okazało się, że różnice wynoszą kilka widelców. Zagłosowałem na curry japońskie i właśnie ‚Spicy Lovers’wygrali pojedynek! Drugie miejsce zajęła drużyna ‚Dzień Dobry Tobie'(curry tajskie), a trzecie ‚Curruholics’ (curry indyjskie). Wszystkie drużyny dostały nagrody i gromkie brawa zadowolonej publiczności. Kucharze obiecali, że przygotują przepisy i udostępnią na naszej stronie (czekamy z niecierpliwością!

Impreza skończyła się po 22.00 zapowiedzią kolejnego Cooking Clash. Przyjdę z całą pewnością i jeszcze ściągnę wszystkich znajomych (a może lepiej nie, bo mniej zostanie dla mnie? 😉