Sprawozdanie z III Cooking Clashu 
pt. Etno Garden Party
etno garden partyPierwszy tegoroczny Cooking Clash uważam za jak najbardziej udany. Nie tylko dopisała pogoda i Składu bananów nie zalała powódź, ale i kuchnia była wyjątkowo urozmaicona i smaczna. Kiedy przyjechałem do Składu bananów około godziny piątej po południu w sobotę 29 maja, impreza właśnie nabierała tempa. Zaskoczyła mnie spora frekwencja i zastanawiałem się poważnie, czy dla wszystkich wystarczy jedzenia. Szczęściem, moje obawy okazały się płonne, bo kiedy po dwudziestej zespoły kulinarne zaczęły wydawać posiłki, niejeden żarłok pozwolił sobie na repetę…
Jak wszystkie organizowane przez Skład bananów Cooking Clashe, ten także był otwarty dla wszystkich, a uczestnictwo było bezpłatne. Przez cały dzień do wieczora przewinęło się ponad 150 osób, co można uznać za pewien sukces marketingowy, biorąc pod uwagę możliwości przestrzenne kawiarni i ogródka Składu bananów. Przy okazji, wszystkich czekało miłe zaskoczenie, bowiem zarówno kawiarnia mieszcząca się w suterenie byłego garażu, jak i ogródek zostały całkowicie odrestaurowane! Odmalowana świeżo kawiarnia, nowy element w postaci zabytkowego pianina przyciągał uwagę rozbawionej dzieciarni, a na świeżutkiej trawce w ogródku, otoczonej alejkami białego żwirku, bawiły się maluchy wraz z rodzicami.
Podczas gdy w kotłach kipiało, trzy drużyny kucharskie, doskonale znane nam z poprzednich imprez w Składzie bananów, żonglowały składnikami przygotowywanych właśnie potraw, dosypując sobie tylko znane ingrediencje… W tym czasie na tarasie zespół Long-Long wygrywał dzikie rytmy afrykańskie, zagłuszając marsze pustych kiszek oczekujących na spełnienie, a co niektórzy buszowali po sklepie, korzystając z imprezowej promocji na wszystkie towary.
etno garden partyTuż przed 22.00, kiedy wszyscy nasycili swoje brzuchy pysznym jedzonkiem, mistrz ceremonii i właściciel lokalu we własnej osobie przedstawił werdykt szacownego jury, czyli wszystkich zebranych konsumentów. I znów, co nie było wielkim zaskoczeniem, wygrał zespół Spicy Lovers, który podbił serca, to jest: podniebienia zebranych hucznie gości prozaicznymi ? zdawałoby się ? szaszłykami. Szaszłyki były różne, mięsne i wegetariańskie, niewątpliwie smaczne, jakkolwiek mnie osobiście najbardziej przypadło danie zespołu ?Początek nowej przyjaźni?. Może dlatego, że oczekiwałem czegoś wykwintnego, a szaszłyki aż zanadto przejadły mi się na rozmaitych grillowych wieczorach u znajomych.

Z przyjemnością czekam na kolejny Cooking Clash i wypasione kuchnie świata!

Hutner